Uprawy GMO będą rejestrowane – i to już niebawem

Kwestie związane z GMO są w Polsce regulowane głównie przez ustawę o mikroorganizmach i organizmach genetycznie zmodyfikowanych. Wspomniany akt został w ostatnim czasie nowelizowany. 

Podstawową zmianą wprowadzoną przez nowelizację jest powstanie rejestru upraw genetycznie modyfikowanych. Nie jest to autorski pomysł polskiego rządu. Wprowadzenie zmiany było konieczne w celu wdrożenia unijnej dyrektywy. Rejestr upraw genetycznie modyfikowanych jest swoistym regulatorem rynku GMO. 

Producent rolny, który będzie chciał wpisać uprawę do rejestru, będzie potrzebował zgody wszystkich właścicieli nieruchomości położonych w promieniu 30 km od granic zewnętrznych działki! Producenci stawiający na GMO mogą odnieść wrażenie – całkiem słuszne – że rząd rzuca im kłody pod nogi. Na tym jednak nie koniec. 

Uprawa GMO nie może mieć negatywnego wpływu na bezpieczeństwo środowiska, co musi być potwierdzone dokumentacją. Jej przedłożenie jest kolejnym wymogiem, który trzeba spełnić, żeby wpisać uprawę do rejestru. Trzeci wymóg to opinie akceptująca zamiar uprawy wydane przez radę gminy, radę powiatu i sejmik województwa. 

Obszar uprawny, na którym będzie prowadzona uprawa GMO, nie może znajdować się w bliskiej odległości od form ochrony przyrody, takich jak na przykład parki narodowe czy rezerwaty przyrody. Pojawia się pytanie, co w przypadku, gdy po rozpoczęciu upraw GMO, w ich pobliżu powstanie rezerwat przyrody, albo inna forma jej ochrony? W wielu miejscach w Polsce są prowadzone konsultacje środowisk ekologów z lokalnymi samorządami i z resortem, odnośnie do ochrony niektórych obszarów.

Ustawa przewiduje, że odległość uprawy GMO od formy ochrony przyrody musi wynosić co najmniej 30 km. Przepisy wyraźnie mówią o już ustanowionych formach ochrony przyrody, a nie potencjalnych czy przewidywanych. Dlatego ustawa nie zapewnia pełnej ochrony obszarów środowiska naturalnego, które ze względu na swój charakter mogą stać się w przyszłości parkiem narodowym, czy rezerwatem. 

Nadzór nad uprawami GMO sprawuje Komisja Europejska. Minister środowiska po uzgodnieniach z ministrem rolnictwa składa do KE wniosek o dostosowanie zakresu geograficznego pisemnego zezwolenia na wprowadzenie produktu GMO do obrotu, albo o wydanie decyzji zezwalającej na wprowadzenie do obrotu. Żaden produkt GMO bez zgody Komisji Europejskiej nie będzie mógł wejść na rynek, co także wynika z nowelizacji. 

Surowe przepisy administracyjne unijnej dyrektywy regulujące rynek GMO w Polsce i innych państwach członkowskich Unii Europejskiej są jednoznacznym sygnałem wysyłanym do producentów rolnych, którzy prowadzą lub zamierzają prowadzić uprawy roślin genetycznie modyfikowanych. Unia Europejska nie chce i nie potrzebuje żywności GMO. Na pierwszym miejscu stawia bezpieczeństwo środowiska naturalnego oraz zdrowie i życie obywateli. Interesy grupy producentów w starciu z tymi dobrami nigdy nie będą traktowane priorytetowo.