Brakuje fungicydów chroniących uprawy winorośli

uprawa winorosli

Uprawy winorośli w Polsce nie należy do podstawowych sektorów rolnictwa. Nie uzasadnia to jednak w żadnym razie ignorowania postulatów producentów winorośli przez resort rolnictwa dotyczących choćby środków ochrony roślin.

Jedynie środki zarejestrowane w Polsce mogą być używane w gospodarstwach rolnych zlokalizowanych na jej terytorium. Obecnie producenci rolni mają dostęp do wielu środków ochrony roślin, ale problem braku wystarczająco skutecznych preparatów grzybobójczych zwalczających mączniaka rzekomego jest wciąż aktualny.

Rynek środków ochrony roślin należy do sektorów gospodarczych objętych reglamentacją. Procedura chroni konsumentów, ale jednocześnie może ograniczać rozwój tego rynku, co odczuwają m.in. producenci winogron.

Zapotrzebowanie u producentów winogron

Obecnie producenci winogron mogą korzystać z 9 środków ochrony winorośli przed mączniakiem rzekomym. Zawierają one takie substancje czynne, jak mankozeb, metalaksyl, cymoksanil lub tlenochlorek miedzi. Są to preparaty dwuskładnikowe lub jednoskładnikowe zaliczane do grona fungicydów.

Uprawy winorośli  nie mają zapewnionego dostępu do fungicydów kontaktowych oraz profilaktycznych, które działają wielokierunkowo na populacje mączniaka rzekomego. Wprowadzenie ich na rynek środków ochrony roślin w opinii zainteresowanych ograniczyłoby ryzyko rozwoju ras mączniaka rzekomego odpornych na działanie fungicydów.

Mączniak rzekomy

Mączniak rzekomy realnym problemem

Mączniak rzekomy atakuje nie tylko winorośl. Pierwsze wzmianki na temat szkód wywołanych przez wspomniany patogen pochodzą z 1880 r. i dotyczą upraw we Francji. W ciągu kolejnych dwudziestu lat mączniak rzekomy stał się poważnym problemem. W 1900 r. doprowadził do zniszczenia ok. 70% przewidywanych plonów. Do dziś należy on do najgroźniejszych chorób winorośli. Brak dostępu do wszystkich potrzebnych środków ochrony roślin, których zarejestrowanie na polskim rynku postulują producenci winogron wydaje się w świetle tych informacji nieracjonalne i nieuzasadnione.

Najbardziej niebezpieczne są infekcje kwiatów oraz młodych gron, ponieważ bezpośrednio wpływają na obniżenie wielkości i jakości przyszłych plonów. Mączniak rzekomy jest wyspecjalizowanych gatunków – atakuje głównie odmiany winorośli szlachetnej. Najbardziej wrażliwe na mączniaka rzekomego są odmiany Merlot, Riesling oraz Pinot Noir. Najmniej wrażliwe na ten patogen są odmiany Semillon i Cabernet Sauvignon.

Metody zwalczania mączaka rzekomego

Obecnie za najbardziej skuteczną metodę zwalczania mączaka rzekomego należy stosowanie odpowiednich fungicydów. Za optymalny sposób uważa się stosowanie środków niszczących grzybie i ograniczających zarodnikowanie. Takie działanie wykazują:

  • metataksyl lub dimetomort w połączeniu z mankozebem lub miedzią
  • cymoksanil w połączeniu z mankozebem

Na polskim rynku środków ochrony roślin jest dostępny metataksyl – problem w tym, że nie ogranicza całkowicie rozwoju plam do 5 dni po infekcji. Bardzo wysoką skuteczność w zwalczaniu mączaka rzekomego wykazuje cymoksanil. Jego efektywne działanie jest wyraźnie widoczne do 3 dni po infekcji, co zostało potwierdzone badaniami laboratoryjnymi. Do zwalczania mączniaka rzekomego w uprawie winorośli może być wykorzystany tylko jeden fungicyd zawierający cymoksanil. Pozostałe preparaty dostępne w Polsce nie zawierają tego składnika.

W zwalczaniu patogenu atakującego uprawy winorośli sprawdzają się także strobiluryny – preparaty stosowane profilaktycznie do ok. 4 dni przed spodziewaną infekcją. Działają silnie oraz utrzymują przez długi czas ograniczenie zarodnikowania. Obecnie nie są one dostępne na polskim rynku.

uprawa-winorosli-2

Podsumowanie

Większość fungicydów dopuszczonych do stosowania w celu ochrony upraw winorośli zawiera dwie substancje czynne – metalaksyl i mankozeb. Metalaksyl skutecznie hamuje rozwój grzyba, amaknozeb ogranicza sporulację na plamach, które powstały w wyniku infekcji pierwotnej mączniaka rzekomego. Niemniej dalsza ochrona uprawy powinna opierać się na szerszym wykorzystaniu preparatów działających profilaktycznie, ale tych w Polsce brakuje.

fot. genta_hgr, Evan Jay